Planer na Nowy Rok

Witajcie!

Nowy rok i nowe plany – któż z nas ich nie robi? 1 stycznia to taka magiczna data, kiedy łatwiej jest nam robić podsumowania i postanowienia na przyszłość. Czy się ich trzymamy? To już inna kwestia :)
Pomocny w planowaniu – nie tylko z okazji Nowego Roku – z pewnością będzie planer. Taki Wasz, spersonalizowany, taki jak lubicie. I chociaż wkłady do planerów dostępne w PaperConcept są tak uniwersalne, że można zacząć prowadzić je w dowolnym monecie roku, to z początkiem roku zdecydowanie łatwiej jest zacząć jego prowadzenie.
Wybrałam planer dzienny, tzn. że na każdej stronie mamy jeden dzień. Możemy dokładnie rozplanować spotkania, zakupy, telefony i maile do wykonania, ustalić priorytety na dany dzień. Jest tez miejsce na notatki. W planerze samodzielnie wpisujemy daty. No i przyznajcie – kolorowy druk wewnątrz planera sprawia, że jest on radosny i bardzo kobiecy.
Dostępne są również planery tygodniowe, gdzie na każdych dwóch stronach mamy cały tydzień. Planery możecie dobrać pod siebie i Waszą ilość aktywności.
Planer kupujemy jako wkład, do samodzielnego obłożenia i zbindowania. Za okładki posłużyły mi dwa kawałki beermaty przycięte do odpowiedniego rozmiaru, które okleiłam papierem do scrapbookingu. Planer możemy również potraktować jako wkład do zwykłego segregatora – nie ma on dziurek, więc samodzielnie możemy je zrobić zwykłym dziurkaczem w tym miejscu, które nam pasuje.
Ja również wykorzystałam biurowy dziurkacz oraz kółka do spinania albumów. Jeśli nie dysponujecie bindownicą, to jest to świetny sposób na spięcie planera i sprawdza się równie dobrze jak sprężyna. A że nie od dziś wiadomo, że uwielbiam klimaty marynistyczne, do wykonania planera wykorzystałam morskie papiery Stamperia i morskie dodatki. Planer musi być przede wszystkim praktyczny, dlatego nie ma na nim zbyt wielu ozdób, zwłaszcza przestrzennych. Rogi notesu zabezpieczyłam metalowymi narożnikami.
Mój planer prezentuje się tak – jak Wam się podoba?

Życzę Wam w Nowym Roku zrealizowania wszystkich planów i zamierzeń!
Do zobaczenia w kolejnym wpisie.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *